Rozdział 13

Życie na krawędzi czyli kot wychodzący

Są osoby, które nigdy nie wypuszczają swojego pupila z mieszkania. Są opiekunowie, którzy zabierają koty na spacery na smyczy. Są też tacy, którzy wypuszczają swoje koty bez żadnych ograniczeń.

Podobnie jak wielu innych kociarzy, rekomendujemy, by kot domowy pozostawał kotem domowym, a świat poznawał przez osiatkowane okno, balkon lub ewentualnie w szeleczkach i na smyczy, pod opieką swoich ludzi. To najbezpieczniejsze rozwiązanie. Rozumiemy jednak, że są sytuacje, w których utrzymanie kota w domu byłoby bardzo trudne. Za każdym razem to opiekun powinien rozważyć wszystkie za i przeciw oraz mieć świadomość, że konsekwencje jego decyzji (z utratą zdrowia i życia) poniesie przede wszystkim kot.

Pamiętaj, ze kota, który raz zasmakuje przyjemności samodzielnego wychodzenia, będzie bardzo trudno od tego odzwyczaić!

 

Kot w wielkim mieście

Miasto nie jest miejscem przyjaznym dla kotów. Wiele samochodów i rowerów. Wielu ludzi niekoniecznie przyjaźnie nastawionych do zwierząt, sporo nudzących się nastolatków, którzy w dręczeniu słabszych od siebie upatrują rozrywki. Duża zmienność zapachów i dźwięków, które składają się na kocią mapę danego miejsca.

Wypuszczanie kota w mieście jest zawsze ogromnym ryzkiem i absolutnie nic nie usprawiedliwia jego podejmowania.

Jeśli mieszkasz w bloku i Twój kot nigdy nie wychodził na zewnątrz, nie będzie wiedział, co go omija. Tym samym nie będzie tęsknił za czymś, czego nie zna.

Przygarnięty kot o nieznanej przeszłości może wręcz obawiać się wychodzenia, jeśli wielki świat kojarzy z krzywdą, której tam doznał. Są też sytuacje odwrotne – takie koty zaznały już swobody i mogą domagać się wychodzenia na zewnątrz. Jeśli trafił Ci się taki „egzemplarz”, postaraj się zapewnić mu rozrywkę w domu lub naucz chodzić na spacery w szelkach. Nie po to przecież ratowałeś mu życie, żeby teraz je narażać, prawda?

Dobrym rozwiązaniem jest też przygotowanie kociego wybiegu na osiatkowanym balkonie, tarasie czy w wolierze. Jeśli tylko dysponujesz taką możliwością, powinna ona w pełni zaspokoić potrzebę kontaktu Twojego mruczka z dziką przyrodą. Koty naprawdę doceniają spokojny dom, pełną miskę i miękkie posłanie. Możliwość obserwacji ptaków z balkonu i drzemki na świeżym powietrzu większości z nich w zupełności wystarcza.

 

Wiejskie koty

Wolno przechadzające się koty są elementem krajobrazu wielu polskich wsi. Taki pogląd potwierdziła nawet sędzia Sądu Rejonowego w Bartoszycach, która w uzasadnieniu orzeczenia w sprawie dotyczącej kota Felusia podała, że w warunkach wiejskich jest „ogólnie przyjęte, że koty chodzą poza terenem nieruchomości ich właścicieli".

Rzeczywiście utrzymanie kota w domu na wsi jest dużo trudniejsze. Domownicy swobodnie wychodzą na posesję, drzwi na taras przy ładniej pogodzie otwarte są zwykle przez cały dzień. Koty są mistrzami w przechodzeniu przez płoty, a trudno jest wymagać, by właściciele stawiali wokół całej posesji wysokie i całkowicie szczelne ogrodzenie, furtki i bramy. Dodatkową trudnością jest fakt, że Twój kot bardzo szybko zrozumie, jak fascynujący jest świat za oknem, kiedy zobaczy przychodzące do ogrodu koty sąsiadów.

Niemniej wieś jest sielska i spokojna tylko w starych wierszach. Tak naprawdę poczucie bezpieczeństwa jest złudne, a na koty czyha równie wiele niebezpieczeństw. Wiele dróg na wsiach w małych miasteczkach stało się ruchliwymi przelotówkami, a nawet na spokojnych bocznych ulicach zdarzają się kierowcy, którzy nadużywają gazu. Na posesjach psy biegają luzem, a nie wszystkie kochają koty. Niestety, część właścicieli wypuszcza psy (również ras uznawanych za agresywne) bez nadzoru także poza swoją posesję. Dużo większe niż w mieście jest też prawdopodobieństwo spotkania osoby niezrównoważonej emocjonalnie i dysponującej wiatrówką czy łukiem. Kot dla takich osób jest idealnym celem strzeleckim.

 

Rozwiązania, które możesz rozważyć, jeśli mieszkasz w domu jednorodzinnym:

  • Woliera w ogrodzie – jeśli tylko dysponujesz odpowiednio dużą powierzchnią ogrodu, by choć kawałek przeznaczyć na kocią wolierę, rozważ takie rozwiązanie. Można zaaranżować ją tak, że w pełni zaspokoi kocie potrzeby, zapewniając mu jednocześnie bezpieczeństwo. Dla Ciebie może to być świetny salon ogrodowy z miejscem do wypoczynku – wszystko zależy od tego, jak go zaaranżujesz.
  • Szczelne ogrodzenie całej posesji. Górną krawędź płotu możesz dodatkowo zabezpieczyć ukośnym „daszkiem”, skierowanym do wewnątrz. Znacznie utrudni to kotu wspinanie się i przechodzenie górą przez ogrodzenie.
  • Zabezpiecz też drzewa w ogrodzie pasem blachy ocynkowanej lub dość szerokim „kołnierzem” mocowanymi na pniu. Kot nie wespnie się wówczas ani do ptasich gniazd, ani nie przejdzie po gałęziach na drugą stronę płotu.

 

Na stronie CAT FENCE-IN™ znajdziesz kilka propozycji zabezpieczeń ogrodowych - klik.

 

Pamiętaj o podstawowych zasadach bezpieczeństwa:

  • Przedstaw kota swoim sąsiadom – wiele kotów umiera z głodu i wycieńczenia uwięzionych na sąsiednich posesjach (np. w nieużywanych piwnicach czy szopach). Jeśli sąsiedzi będą znać Twojego pupila, chętniej zaangażują się w poszukiwania, kiedy kot się zgubi.
  • Z drugiej strony pamiętaj – kot zbyt ufny staje się łatwą ofiarą! Nie pozwalaj swoim gościom brać na ręce kota i głaskać go, zwłaszcza jeśli ten tego nie chce.
  • Nie ucz kota podchodzenia na „kici kici” czy „kot”. Jeśli kot usłyszy znajome głoski, może podejść do osoby, która ma niezbyt czyste intencje. Zwracaj się do kota zawsze po imieniu.
  • Ponieważ rewir kotów wychodzących potrafi być naprawdę duży (często liczy kilka kilometrów kwadratowych), zaopatrz kota w adresówkę. Nie pisz na niej nigdy imienia kota! Zanotuj swoje imię (lub nazwisko), adres i numer telefonu.
  • Nie wypuszczaj bez nadzoru kotów młodych i nienawykłych do dużych przestrzeni (np. po przeprowadzce). Warto, by przez kilka tygodni lub miesięcy wszystkie spacery odbywały się pod Twoim nadzorem.
  • Naucz kota stałego rozkładu dnia – wypuszczania i podawania posiłków o określonej porze. Jeśli kot nie wróci o zwykłej godzinie, będziesz od razu wiedzieć, że coś jest nie tak. Twoja szybka interwencja może uratować mu życie.
  • Nie wypuszczaj kota po zmroku ani przed Twoim wyjściem na dłuższy czas (np. do pracy).
  • Niektóre koty potrafią pogodzić się z noszeniem obroży, innym ona wyraźnie przeszkadza i może stać się przyczyną kłopotów. Jeżeli zauważysz, ze Twój kot przekłada przez pasek dolną szczękę i tak zaklinowany usiłuje się uwolnić – nie ryzykuj, zdejmij obrożę.
  • Szelki, tak jak nieodpinane obroże, mogą zagrażać życiu kota. Kot może zahaczyć obrożą lub szelkami o jakiś wystający element i na nim zawisnąć. Kiedy będzie się szamotał, próbując się wydostać, może się udusić. Często też zdarza się że one ranią, rozcinają skórę, a noszone cały czas – wręcz w nią wrastają.
  • Jeżeli Twój kot nosi obrożę bez protestów – pomyśl o takiej, która ma wszytą odblaskową taśmę i zamek bezpieczeństwa.
  • Funkcję obroży, na której zawiśnie adresówka może spełniać szeroka guma zakupiona w pasmanterii. W razie zaczepienie się kota o coś, bardzo łatwo będzie wstanie się z niej uwolnić.
  • Dobrym rozwiązaniem jest też obroża z GPS-em. Oferta rynkowa takich urządzeń jest coraz szersza. Dzięki lokalizatorowi wiesz, gdzie jest Twój kot oraz czy nie spędza zbyt wiele czasu w jednym miejscu (co może być sygnałem, że jest ranny i ma kłopoty z poruszaniem się).
  • Nie zakładaj nigdy obroży z dzwoneczkiem! Koty mają o wiele bardziej wrażliwy słuch od ludzi i ciągłe dzwonienie może sprawiać im fizyczny ból.
  • Kot wychodzący powinien być bezwzględnie regularnie szczepiony (również na białaczkę, w skupiskach wiejskich kotów ta choroba bywa prawdziwą plagą) i odrobaczany. Zabezpiecz go też przed pchłami i kleszczami.
  • Nigdy nie przycinaj kotu wychodzącemu pazurów – to jego broń i ochrona.
  • Nie wypuszczaj kotów, kiedy w pobliżu dzieje się coś nietypowego (np. pracuje ekipa budowlana) – koty są bardzo ciekawskie, o wypadek nietrudno.

 

Sprawą oczywistą jest, że kot wychodzący to kot wykastrowany/wysterylizowany. Kastracja/sterylizacja zmniejsza prawdopodobieństwo dalekich wędrówek i walk o samice. Dlaczego jeszcze jest to takie ważne, możesz przeczytać w rozdziale 6 - klik.

 

Pamiętaj też, że jako opiekun kota wychodzącego zgodnie z polskim prawem ponosisz wszelką odpowiedzialność za szkody wyrządzone przez Twoje zwierzę. Dotyczy to zarówno obowiązku wyrównania strat, jeśli kot np. zniszczy drogą roślinę w ogrodzie sąsiada, jak i odpowiedzialności w przypadku, kiedy np. kierowca samochodu, chcąc ominąć kota na drodze, uderzy w drzewo, słup czy grupę pieszych. To nie tylko kwestia odpowiedzialności za życie Twojego podopiecznego, ale także za życie i zdrowie innych uczestników ruchu drogowego!

 

Praktyczne rady od opiekunów kotów wychodzących publikowane na miau.pl (przytaczamy w całości, pisownia oryginalna)

Nika z Łodzi

  • Należy kota najpierw nauczyć okolicy, wychodząc z nim na smyczy. Można zacząć od wynoszenia kota w bezpieczne miejsce, puszczania na trawkę na smyczy, by się trochę pobawił, a potem powrót na smyczy do domu. To nam zajęło prawie pół roku. W tym czasie poznała, ze obce psy są groźne, że na drzewie szuka się schronienia, że nie należy podchodzić do obcych ludzi (tylko pod klatką to robi).
  • Moja kotka nosi szelki i tylko w nich opuszcza dom. Kot w szelkach to kot czyjś, wiec nie ma zapędów jakiś ludzi do zaopiekowania się nim. Pyrka już jest znana w okolicy. Nauczyła się zaczepiać ludzi, prowadzić pod klatkę i wymuszać wpuszczenie. Na szelkach ma popisane wszędzie: adres, tel., imię i „Proszę nie karmić – alergik”. Ludzie najpierw czytali z szelek i dzwonili do mnie „kotek chce wejść”, teraz już z pamięci naciskają. Sąsiedzi wpuszczają ja bez dzwonienia, a często odprowadzają ją pod drzwi mieszkania i dzwonią. NIGDY nie wychodzę z domu, gdy kot nie wróci. Zawsze wtedy schodzę, wołam ja do domu i dopiero wychodzę.
  • Frontline w sprayu raz na miesiąc jest obowiązkowy. Trzeba regularnie szczepić i odrobaczać.
  • Mam dobrze, bo sąsiadka z parteru lubi Pyrkę, a ta się na tyle wycwaniła, że pędzi do niej na parapet i dopomina się wpuszczenia. Wtedy mogę obserwować kota z balkonu i wiem, że jak jest jakieś zagrożenie, to Pyrka pryska do niej do mieszkania. Gdy sąsiadka wychodzi, to wpuszcza ją na klatkę i Pyrka leci do domu.

 

Inka

  • Zanim zaczniesz kota wypuszczać, przetrzymaj go w domu przez przynajmniej kilka tygodni. To go trochę uspokoi i zrobi z niego trochę "ciepłą kluchę", która na trawkę i owszem, ale chętnie wróci do miski i miękkiego kocyka, a poza tym nie ma ochoty i odwagi na zwiedzanie dalszych terenów. Wiem, że nie dotyczy to wszystkich kotów, ale u moich się sprawdziło.
  • Nie ucz kota reagować na "kici kici". Wołaj go po imieniu. Jeżeli będzie przychodził na "kici kici", to każdy może go przywołać. Nie pisz tez imienia kota na obroży, tylko swoje, i telefon, adres itp. Obcy jest obcy, a obcy przywołujący kota w ten sam sposób, co Ty, może kota zdezorientować i wpędzić w tarapaty.
  • Na obroży podaj dobrą sumę, jaka ew. dobry znalazca otrzyma za odprowadzenie kota do domu. W skrajnym wypadku może mu to uratować życie.
  • Obroża z gumką, żeby zawsze mógł się z niej wysunąć w razie zahaczenia czy zawieszenia.
  • Po powrocie do domu zawsze coś miłego, chętnie najbardziej atrakcyjny posiłek dnia i dużo pochwał za dobre sprawowanie.
  • Dla własnej wygody: jeżeli masz taką możliwość, dobrze jest, kiedy wychodzenie odbywa się o mniej więcej tej samej porze i jest jedną z szeregu codziennych rutyn, np. między czesaniem i obiadem. Wtedy jest szansa, że powroty do domu też będą planowe i że będzie mniej rozdzierających scen pod drzwiami o innych porach dnia i nocy.

ARKA

  1. Kot nie wychodzi, dopóki nie ma wszystkich szczepień za sobą, kastracji.
  2. Kot nie wychodzi, póki nie jestem pewna, że wskoczy na wysokość parapetu, blatu kuchennego swobodnie. Kiedy już nie jest ufnym kocięciem, a rozumniejszym młodym kotem – zwracającym uwagę na obce dźwięki, ludzi, ruch. Czyli tak jak widzę, jest to wiek ok 8-9 m-c.
  3. Zaczynałam od pozwolenia wyjścia na taras (to główne wejście kotów do domu). Obserwując zachowanie kota z domu.
  4. Po kilku dniach jest poznawanie ogrodu – i z mojej strony częste wołanie kota. Co pół godziny kot musi się „odmeldować” albo ja go szukam. Taki okres trwa długo – parę miesięcy. I tak jak każdy tu zaznacza – ja nie mam sąsiedztwa ani nieprzyjaznych ludzi do kotów, ani ruchliwej ulicy. Owszem jest uliczka dojazdowa – dwa, trzy samochody może dziennie albo tylko listonosz. Ja staram się odstraszać koty od tej strony, gdzie jest brama wjazdowa – koty wychodzące – Filut i Fiona. Zresztą psy to skutecznie robią, bo one, jeśli szczekają to właśnie tam – tam biegają, pod płotem a koty nie lubią zgiełku.

Szanowne Koty potrzebują weta i jedzenia!

FaniMani

Copyright 2020 © Szanowny Pan Kot - szanownypankot.org