Rozdział 8 – Nie popieraj rozmnażalni! RASOWY = RODOWODOWY!

Rozdział 8 – Nie popieraj rozmnażalni! RASOWY = RODOWODOWY!

 

Nie popieraj rozmnażalni, nie dokładaj biedy kociej (pseudohodowle, domowe kotki)

RASOWY = RODOWODOWY

Cytat. z http://arka.strefa.pl/rasa2.html

O kotach rasowych, rodowodach i dziwnym zjawisku “rasowych bez rodowodu” …


Marzymy o nabyciu rasowego kota, ale te “z papierami” wydają nam się bardzo drogie. Postanawiamy więc rozejrzeć się za “rasowcem” bez rodowodu. Ale co naprawdę wiemy o takim zakupie?

Najpierw powinniśmy zastanowić się, co to znaczy, że rasowe zwierzę jest nierodowodowe? Co może być przyczyną, że hodowcom zdarza się takie zwierzęta sprzedawać?

Brak rodowodu uniemożliwia nam określenie pochodzenia zwierzęcia, co oznacza, że nie możemy być pewni, czy kotek wyglądający na przykład jak pers, rzeczywiście nim jest. Nie jest to może istotne, jeśli kupujemy kota wyłącznie z uwagi na jego wygląd, natomiast bardzo ważne, jeśli dokonując wyboru, spodziewaliśmy się nabyć kota o charakterystycznych dla danej rasy zachowaniach.

Wbrew obiegowym opiniom przynależność kota do określonej rasy mówi o nim bardzo dużo. Pomijając właściwości osobnicze, które różnicują każde zwierzę (podobnie jak jest to u ludzi), rasowy kot posiada również cechy, które niemal w stu procentach można przewidzieć. Należą do nich: temperament (flegmatyczny pers i żwawy somalijczyk w swojej odmienności przypominają wręcz różne gatunki zwierząt), sposób zawierania przyjaźni z człowiekiem (są rasy kotów przywiązujących się do całej rodziny i takie, które wybierają sobie spośród niej jedną osobę do kochania), rozmowność (przedstawiciele jednych ras są bardzo głośni, innych – prawie nie wydają dźwięku), upodobania do skakania (są rasy kotów wędrujących po karniszach i takich, których nawet stół nie kusi).

Bez rodowodu nigdy nie uda nam się ustalić, kim byli rodzice naszego kotka i jakie wady lub zalety mu przekazali.

To, że niby – rasowy kociak mniej kosztuje, nie jest bynajmniej żadną okazją. Każda, naprawdę, każda promocja ma swoją przyczynę i zazwyczaj coś się za nią kryje. Dlatego, nabywając kota, powinniśmy obowiązkowo zapytać, dlaczego jest bez rodowodu.

Czasem, choć statystycznie najrzadziej, powód jest bardzo prosty – kotek to np. efekt eksperymentu lub hodowlanej “wpadki” (niezamierzona krzyżówka np. dwóch ras) – w takim przypadku ryzyko związane z jego zakupem jest praktycznie żadne.

Najczęściej jednak nierodowodowe kocię ma jakąś wadę wykluczającą je z hodowli. Wady bywają różne: nabyte (kotek doznał jakiegoś urazu, lub przeszedł niebezpieczną chorobę) i wrodzone (np. niezgodna ze wzorcem kolorystyka czy budowa ciała, zgrubienie na ogonie, krzywy zgryz, głuchota). O wszystkich tych okolicznościach powinniśmy zostać szczegółowo poinformowani.

Jeśli hodowca twierdzi, że po prostu nie miał czasu lub ochoty wyrobić kotu papierów, istnieje duże prawdopodobieństwo, że chce nas oszukać i zataja przed nami powód naprawdę groźny, o którym on już wie, a który my niebawem poznamy – np. nieuleczalną chorobę kotka.

Niestety największy, tzw. czarny rynek zbytu niby rasowych kotków, tworzą pseudohodowcy. Zwierzęta, które oferują nam tego pokroju ludzie, albo pochodzą z tzw. lewego, tj. poza przepisowego krycia, albo są wręcz produkowane w celu uzyskania za nie jak największych pieniędzy.

Żeby maksymalnie zabezpieczyć się przed przykrymi niespodziankami, które może Ci sprawić kontakt z pseudohodowcą, powinieneś kierować się następującymi wskazaniami:

NIGDY nie kupuj zwierzęcia od ludzi o nieustalonej tożsamości, prawdziwi hodowcy nie mają powodu, żeby wstydzić się swego nazwiska!

NIGDY nie dopuść do tego, żeby transakcja odbyła się bez umowy kupna/sprzedaży, żeby handlujący nie mógł wyprzeć się kontaktu z Tobą!

NIGDY nie kupuj zwierzęcia od handlarzy żywym towarem (na bazarze, na rynku, w złych warunkach)! Choć motywy jego nabycia możesz mieć najszlachetniejsze (ratowanie życia), efekt takiego postępowania i tak jest jeden – ludzie bez cienia sumienia mają się coraz lepiej, a maltretowanych przez nich istot jest coraz więcej…

NIGDY i od NIKOGO nie kupuj kotka zanim nie skończy on co najmniej dziesięciu tygodni!

NIGDY i od NIKOGO nie kupuj kotka bez książeczki szczepień. Do około siódmego tygodnia życia kocięta karmi jeszcze matka, do około ósmego tygodnia mają one dzięki karmieniu naturalne przeciwciała. Potem bezwzględnie powinny być zaszczepione i MUSI minąć jeszcze dwa tygodnie zanim nie zostanie zaobserwowana reakcja poszczepienna. Jeśli kotek jest zdrowy wszystko będzie OK., jeśli nie – właśnie po szczepieniu zwykle pojawiają się kłopoty i zakażone wirusem zwierzę zaczyna sprawiać problemy.

NIGDY nie kupuj kotka, który jest osowiały czy apatyczny, który ma biegunkę, wyciek z nosa lub oczu, któremu widać trzecią powiekę, który ma brudne uszy czy wzdęty brzuszek!

Takie objawy mogą wskazywać na poważne (nawet śmiertelne) niedomagania zdrowotne malucha. Handlarze żywym towarem bardzo często sprzedają 5 – 6 tygodniowe oseski, żeby kupujący mieli jak najmniejszą szansę dokładnej obserwacji i żeby zagrać na ich uczuciach. Niektórzy łudzą się, że w ich rękach kiciuś szybko odzyska siły. W rzeczywistości rzadko tak się dzieje. Najczęściej przeżywa się niestety tylko bolesne rozczarowanie.

Jeśli NAPRAWDĘ chcesz pomóc wyrwać jakąś puchatą istotkę z rąk potwora, namawiaj go raczej, żeby kiciusia ODDAŁ, nie SPRZEDAŁ. Zrozum – komuś takiemu jak on nie należy się nawet jedna złotówka, jeśli ją zarobi, będzie powtarzał swój niecny proceder w nieskończoność…

Zastanów się. A może zamiast ryzykownego zakupu spróbujesz poszukać swojej futrzastej miłości w kocim azylu, w schronisku? Tam bardzo często znajdują się koty przypominające rasowce, czekające na dom i czułe serce. Nikt Cię nie oszuka, że masz przed sobą potomka medalistów. Twoje pieniądze nie zasilą kieszeni jakiegoś hochsztaplera i niegodziwca. Będziesz miał za to szansę wyboru tego jedynego wśród całej gromady jedynych i niepowtarzalnych. Pomyśl o tym.

Autorka tekstu: Aneta Sołowiej

Drobna uwaga
Czasami zdarza się, że jeśli kupujemy w hodowli kociaka “na kolanka” – czyli nie do wystawiania – hodowca może wydać kupującemu kserokopię rodowodu, a oryginał dopiero wtedy, kiedy kot zostanie wykastrowany

Pseudohodowle

Opracowane na podstawie forum.miau.pl (zuza)

Co to jest pseudohodowla ?

Jest to takie miejsce, gdzie produkuje się koty przypominające wyglądem koty rasowe. Najczęściej pseudohodowcy mówią, że są to koty rasowe bez rodowodu, po rodowodowych rodzicach. A naprawdę- nie wiadomo jak wyglądali rodzice kociaków. Kot nie posiadający rodowodu nie jest przedstawicielem żadnej rasy, nie można wyrokować jak będzie wyglądał gdy dorośnie, ani jaki będzie miał charakter.

Pseudohodowcy najczęściej proponują kota w “atrakcyjnej” cenie. Kot z rodowodem kosztuje zwykle 2000-2500 zł, u nich bez rodowodu około 1000. Pamiętaj, wyrobienie rodowodu to 30 zł . Niska cena jest tylko z pozoru atrakcyjna: najczęściej zwierzak jest chory, nie ma szczepień i jest (powiedzmy to sobie wprost) psim lub kocim kundelkiem, który ma wygląd zbliżony do rasowego zwierzaka. Takich kundelków jest sporo w schroniskach za darmo – zabierając zwierzę stamtąd, ratujesz mu życie.

Zbierzmy wszystko w punktach:

  1. Nie ma kotów rasowych bez rodowodu. Kupując takiego “rasowca” pozwalamy zarabiać oszustom. Wszystkie koty urodzone w prawdziwej hodowli mają rodowody. Także, gdy są ostatnie z miotu i nie trzymają doskonałego standardu rasy (czyli nie będą odnosiły sukcesów na wystawach), otrzymują rodowód. RASOWY = RODOWODOWY To nie jest puste hasło, rodowód to nie świstek papieru. To twoja gwarancja, że kociak jest danej rasy, miał takich a takich rodziców, jest zdrowy – dlatego właśnie jest rasowym zwierzęciem
  2. Najczęściej u pseudohodowców zwierzęta trzymane są w złych warunkach, kotki są maksymalnie eksploatowane, rodzą zbyt często, chorują, umierają młodo. Często też u pseudohodowcy można wybierać spośród kilku “ras kocich”, niektórzy posuwają się do tworzenia mixów typu rosyjski z MCO, co ma tragiczne skutki dla zdrowia kociaków.
  3. Kocięta zbyt wcześnie opuszczają matkę (powinny mieć 12-14 tygodni), są sprzedawane już od 6 tyg. (dlatego, że nie widać jeszcze rozwijających się chorób i nie trzeba ich dłużej karmić), najczęściej są chore, niedożywione, nieodrobaczone i nieszczepione (z prawdziwej hodowli kociaki mają za sobą 2 szczepienia!).
  4. Kupowanie kota z pseudohodowli powoduje, że stają się one intratnym interesem. Skoro jest popyt, jest i podaż.
    Pseudohodowle są nastawione na zysk, nie kierują się dobrem kotów, ograniczają wydatki – kiepska karma, brak opieki weterynaryjnej, maksymalna eksploatacja kotek rodzących.
  5. Pseudohodowcy często krzyżują koty bardzo blisko ze sobą spokrewnione (rodzeństwo), co daje wszystkie negatywne skutki inbredu, tzw. “depresję inbredową”. To po prostu produkcja kocich kalek. Część malców rodzi się na pozór zdrowa, ale w miocie bywają kotki z rozszczepem podniebienia czy kręgosłupa. Nie przeżywają więcej niż 2-3 dni, umierają w męczarniach. Te pozornie zdrowe mają często poważne powikłania zdrowotne w dalszym życiu.
  6. Jeśli trafisz na hodowlę, w której proponuje Ci się kociaka z papierami i bez, to również jest nie w porządku. Koszt rodowodu to około 30 zł. Takie zachowanie powinno się zgłosić do związku!
  7. Dzięki pseudohodowlom pogłębia się bezdomność i cierpienie kociej populacji. Często kocięta, które sprawiają masę trudności mało świadomemu opiekunowi (choroby czy brak socjalizacji kociaka), trafiają do schroniska lub do piwnic, gdzie cierpią głód i niedostatek.

Czasem życie stawia nas w sytuacji, gdzie musimy zdecydować, czy wyrwać kociaka/i z łap pseudohodowcy, czy je tam zostawić. Zastanów się nad tym!

Cartina z forum.miau.pl napisała: To jest bardzo trudny temat i wart tego, żeby go dogłębnie przedyskutować.
Wiadomo, że kupiony kociak nie jest ani gorszy, ani winny temu, że został powołany do życia na handel. Wiadomo, że taki kociak zasługuje na dobry dom, tak samo, jak każdy inny kot.
Nie w tym tkwi jednak problem. Uratowanie jednego kotka od handlarza jest działaniem krótkowzrocznym i szkodliwym. Wystarczy z targowiska żywym towarem przespacerować się do najbliższego schroniska i tam znajdzie się na pewno taki sam, albo jeszcze biedniejszy kociak, który też czeka na dom. Dlaczego nie uratować tamtego kotka? Jeśli ktoś zdecyduje się na kupno kociaka od rozmnażacza, nie da domu innemu kociakowi ze schroniska lub innego miejsca powolnej zagłady, czyli tego innego kociaka skaże na śmierć.
Argument, że w ten sposób uratowało się tego konkretnego kociaka jest mało wartościowy, bo tym samym nie uratowało się innego, tak samo potrzebującego. Życie za życie? Czym tu się cieszyć? Podpieranie argumentu zdjęciem puchatej kulki jest graniem bardzo ryzykownym, bo można dostać w zamian zdjęcie piwniczaka, który miał mniej szczęścia i właśnie umiera z wycieńczenia.
Najgorsza w tym jest szkodliwość takiego działania. Kupujący daje zarobić rozmnażaczowi, utwierdzając go w przekonaniu, że proceder wart jest zachodu.
Jakie są tego skutki? Pan rozmnażacz dalej będzie eksploatował swoje kotki i dalej będzie wystawiam kolejne mioty na sprzedaż. Straty minimalne, bo te, co nie “zejdą” można zlikwidować albo oddać do schroniska. Kociaki nic nie jedzą, nie leczy się ich, nie odrobacza… złoty biznes. Ktoś, kto kupił jednego kociaka i żyje w przekonaniu, że go uratował, jest pośrednio odpowiedzialny za to, że jego bracia i siostry (może kilka, może kilkanaście kocich nieszczęść) z kolejnych miotów będą ofiarami handlarza. Czy to jest dobre postępowanie? Moim zdaniem NIE.
Nie można żyć w błogiej nieświadomości skutków, jakie się wywołuje swoim postępowaniem. Ktoś, kto mówi, że kupił i uratował jednego kota, musi dodać, że dał powód do rozmnożenia następnych.
Jeśli ktoś bardzo chce uratować jakiegoś bezbronnego kociaka – polecam schronisko, przytulisko, piwnice i ruiny. Tam są koty tak samo potrzebujące ratunku, tak samo ważne, ładne, kochane i miłe.
Może ktoś pomyśleć, że jednoosobowe oprotestowanie handlarza i odmowa kupna kota to działanie pozbawione sensu. Ja jestem przekonana, że wszystkie ważne zmiany zaczynały się właśnie od takich malutkich uczynków.

Chodzi o to, żeby pomyśleć globalnie. Nie tylko o tym jednym biedaku, którego ma się akurat pod nosem, ale o jego przyszłym rodzeństwie, które za kilka miesięcy też będzie cierpiało podobną niedolę oraz o takich samych biedakach, które urodziła dzika kotka i które dogorywają w jakimś paskudnym miejscu (być może niedaleko targowiska).
Dlaczego jest tylu handlarzy? Bo JEST popyt.
Podaży nie zlikwiduje się inaczej, jak tylko poprzez zaprzestanie kupowania. Widział ktoś czarny rynek z niechcianym towarem?

Domowi Rozmnażacze i “Miłośnicy”

Z wątku na forum zakoceni.pl (npisane przez Liwia)

TUTAJ PRZEDSTAWIAMY DOMOWE, OSWOJONE KOCIAKI, URATOWANE Z RÓŻNYCH OPRESJI ŻYCIOWYCH. TO NIE SĄ DZIKIE KOTY – TO SĄ KOTY POWOŁANE DO ŻYCIA MNIEJ LUB BARDZIEJ ŚWIADOMIE PRZEZ NIEODPOWIEDZIALNYCH LUDZI.
TO KILKADZIESIĄT KOCICH DRAMATÓW – A TRZEBA MIEĆ NA UWADZE, ŻE NA KAŻDEGO URATOWANEGO PRZYPADA KILKANAŚCIE, KILKADZIESIĄT LUB KILKASET TYCH, KTÓRYM SIĘ NIE UDAŁO.

Z REGUŁY RODZEŃSTWO PRZEDSTAWIONYCH NA ZDJĘCIACH KOCIAKÓW NIE ŻYJE.

 

TUTAJ KILKA ZDJĘC KOCIAKÓW

 

Twoja kotka nie musi zostać matką – poród i odchowanie młodych to wielki wysiłek dla koteczki, w skrajnych przypadkach zagrażający jej życiu. Później należy się zastanowić nad domkami dla kociąt, a o te – uwierz – potwornie jest trudno. A jeśli domki masz – możesz uratować życie kociąt, które już są na świecie, a raczej na pewno nie przeżyją zimy z powodu głodu, zimna i chorób. Musisz wziąć pod uwagę, że kocięta powinny zostać przy matce co najmniej 10-12 tygodni. Będziesz musiał je żywić, odrobaczać, a także zaszczepić. To koszty niemałe. Ktoś wyliczył, że wypuszczenie “w świat” zdrowego kociaka to koszt około 200 zł. Mogą też przyplątać się koszmarne powikłania związane z porodem i odchowaniem kociąt, których finałem będzie śmierć kotki.
Piszecie, że wychowanie maluchów jest pięknym przeżyciem. Owszem, znam je, ponieważ miałam w tym roku kotkę z azylu i 5 kociąt. Tylko, czy zdajecie sobie sprawę, że to loteria? Moje kociaki miały wadę genetyczna – ich leczenie pochłonęło kilka tysięcy złotych. Ale nie było wyjścia – biorąc je stałam się odpowiedzialna za nie do końca i walczyłam o nie tak, jak walczyłabym o swoje koty, poświęcając im blisko dwa miesiące mojego życia, godzina po godzinie.

Jeśli tylko możecie – nie pozwólcie, by kociej biedy było więcej i więcej… Te urodzone dzięki Wam kociaki być może będą miały dzieci, a te z kolei następne… Część z tych kotów może trafi do azylu, do kociego piekła…
NIE MAMY PRAWA DO TAKIEGO EGOIZMU, NIE MY TU JESTEŚMY PRIORYTETEM.

Nie zapominajcie, że kotka nie chce zostać matką – to tylko instynkt, a nie świadome działanie.
Często pada argument – “rozmnożę swoja kotkę, bo już mam domki dla kociąt. Ludzie, którzy wezmą kotka ode mnie nie wezmą żadnego innego, biednego czy azylowego”. Powtórzę to, co napisałam wyżej: NIE MAMY PRAWA DO TAKIEGO BEZDUSZNEGO EGOIZMU. Jeśli Ci ludzie nie wezmą innego kota – to ich strata. Ja osobiście nie powierzyłabym im kilograma ziemniaków, jeśli w ich mentalności nie ma miejsca na ludzkie, współczujące odruchy dobrego serca, a jest tylko zimne JA CHCĘ. Tym bardziej, że doświadczenia wolontariuszy, wyadoptowujących koty od wielu lat, mówią, że takie domki są najczęściej niewiele warte i masa tak oddanych kotków ląduje na ulicy, na wsi, lub w azylu, gdzie nędznie kończą swój żywot.
Wiesz, że być może właśnie tak umrą potomkowie Twojej kotki? Kto weźmie za to odpowiedzialność? A może ktoś spali kociaki po Twojej kotce, utopi w szambie, zakopie żywcem, nakarmi nimi węże? Czy wiesz, że pozwalając jednej kotce rozmnażać się raz w roku i jej potomstwu również – w krótkim czasie dojdziemy do KILKUNASTU TYSIĘCY kotów, których będzie wciąż i wciąż przybywało w postępie geometrycznym? Weźmiesz odpowiedzialność za taką lawinę nowego życia, masę cierpienia i śmierci?
Życie jest cenne, niepowtarzalne. Musimy wybrać, czy pozwolić
na tak wielką liczbę rodzącego się cierpienia, czy wyeliminować taką
możliwość zawczasu. Mnie w 100% przekonują umierające maluchy w azylu, cierpiące, obolałe, umierające we własnych ekskrementach. Wiem, że czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal – może nigdy nie byłeś w azylu, nigdy kociak nie umarł Ci na rękach… Ale musisz mieć świadomość, że tak się dzieje masowo – a rozmnażając zwierzęta domowe, stajemy się współwinnymi tych codziennych kocich dramatów. My-ludzie, musimy myśleć o wszystkich kotach. Niechcianych kociąt jest tak wiele, kilkaset tysięcy umiera rocznie w ogromnych mękach – w perspektywie kilku lat przyczynisz się do tego, że będzie ich więcej i więcej…

Nie rób tego. Pomyśl jeszcze spokojnie, czy rozmnażać kotkę, czy nie spojrzeć na sprawę z takiego właśnie, szerszego punktu widzenia. Pomyśl, że kocięta, które powołasz na świat, odbiorą domy i szansę na życie kociakom, które już brykają po świecie. A jeśli kociaki urodzą sie kalekie acz zdolne do życia? Chore? Też znajdziesz dla nich domki?

Chciałam opowiedzieć o pewnym domu, w którym żyły koty i ludzie. O kocim piekle.
Mieszkanie w schludnej kamienicy, ale już z zewnątrz widać, że dosyć nietypowe – okna uszkodzone, pomalowane dziecięcą ręką w kolorowe motyle i kwiaty. Bramę otworzyła elegancka, młoda i zadbana blondynka. W mieszkaniu dwoje dzieci ok 10-12 lat, starszy pan oraz koty. Zaczęło się niewinnie – od jednej przygarniętej koteczki o ciekawym umaszczeniu. Później przychodziły kolejne koty, rodziły sie kolejne. Liczba w ciągu dwóch lat sięgnęła 72 sztuk – niekastrowanych, wciąż rozmnażających się kotów.

30 niekastrowanych kocurów i zdolne do rozrodu kotki. Smród nieludzki, zaznaczone i obsikane z góry na dół ściany, trzy puste kuwety dla wszystkich zwierzaków. Trzy puszki psiego jedzenia i kawał chleba na dzień. To wszystko. I prawo do rozmnażania….
Pani nie pozwoliła sterylizować kotnych kotek z powodu przekonań – kilka dni później zdała mi beznamiętnie relację, jak to wróciła do domu, a kocury włóczyły po podłodze główki świeżo narodzonych kociąt.
Kotki rodzące kilka razy w roku – licząc, że rodziło tylko 20 kotek po 4 kociaki, dwa razy w roku…. Mam liczyć dalej? Na miejscu były tylko dwa kociaki.
A zaczęło się niewinnie, od jednej koteczki rozmnożonej dla ślicznych kociaków….

A teraz przeczytaj:

CO GROZI TWOJEJ KOTCE W OKRESIE POPORODOWYM:
skopiowane dzięki fruuu ze strony: http://www.vet.t8.pl/index.htm

Patologia okresu poporodowego obejmuje zespół zmian chorobowych, będących następstwem obciążeń związanych z ciążą, porodem i laktacją. Duża część tych zaburzeń ujawnia się nagle i ma przebieg ostry, stanowiąc zagrożenie dla życia zarówno matki, jak i potomstwa. Wśród nich możemy spotkać:
1. zaburzenia przemiany materii związane z ciążą i laktacją
2. zaburzenia gospodarki mineralnej związane z ciążą i laktacją
3. współistniejące choroby matki nasilone w wyniku ciąży i laktacji
4. niezakaźne zaburzenia okresu poporodowego ze strony macicy:

  • poporodowy bezwład macicy
  • krwawienie poporodowe
  • zatrzymanie lochii,
  • zatrzymanie łożyska,
  • wgłobienie i wypadnięcie macicy
  • SIPS (miejscowe zaburzenie kurczliwości macicy w miejscu łożyska)

5. niezakaźne zaburzenia laktacji:

  • bezmleczność
  • nadmierna mleczność, zastój mleka i jego powikłanie w postaci ostrych zapaleń gruczołów mlekowych
  • zespół toksycznego mleka

6. zakażenia typowe dla okresu poporodowego:

  • posocznica
  • ostre poporodowe zapalenie macicy
  • zapalenie gruczołu mlekowego

7. zaburzenia instynktu macierzyńskiego.
Należy pamiętać, że we wczesnym okresie poporodowym istnieją ścisłe zależności między zdrowiem matki i noworodków. Powoduje to konieczność ich kompleksowego traktowania podczas diagnostyki i leczenia.

Musisz liczyć się z komplikacjami, które będą wymagały od Ciebie: Twojego czasu, pieniędzy, czasu, pieniędzy, czasu….

Prezentacja i symulacja płodności JEDNEJ pary kociej:
Opracowane na podstawie: http://kociolubna.feline.pl/regulacj.htm

Kotka może w roku powić trzy razy kocięta (przyjmijmy że średnio są to 4 kociaki).

W pierwszym roku para kotów w 3 miotach wyda na świat 12 kociąt

Rok później nasza para i jej potomkowie to 144 kocięta

Trzy lata i mamy 1728 kotów

Czwarty rok to 20736! potomków kocich naszej pary.

Na tym zakończmy liczenie i pomyślmy o kastracji swojego kota lub kotki.

Zastanówmy się i zróbmy wszystko, żeby takie miejsca znikały jak najszybciej z naszego otoczenia, a kocięta naszej kotki/kota nigdy tam nie trafiły.

 

Pamiętaj kot /pies RASOWY = RODOWODOWY

Bądź odpowiedzialny, NIE ROZMNAŻAJ swojego zwierzaka, nie dokładaj kamyczka do piekła, w którym żyją zwierzaki.

Dla dobra naszych ulubieńców, w pełni zasługujących na godne życie, powinniśmy postarać się w humanitarny sposób ograniczyć rozrodczość tych, które z różnych względów nie nadają się do hodowli – czyli przede wszystkim zwierząt wielorasowych, ale także rasowych, wobec których nie mamy planów hodowlanych.

Zajrzyj na stronę Rasowy = Rodowodowy

 

FaniPay

FaniMani

Copyright 2019 © Szanowny Pan Kot - szanownypankot.org